Materiały prasowe

Muzyczne szorty #144: Biffy Clyro i twenty one pilots

Po zachwytach nad wyspiarską muzyką z poprzednich publikacji przyszła pora, żeby zachwycić się amerykańskim graniem i zestawić je ze szkockim temperamentem. Tak, znów kręcimy się po wyspach, bo niezmiennie pozostaję samozwańczą ambasadorską brytyjskiej muzyki. Muzyczne szorty #144 to powrót po czterech latach Biffy Clyro i po niespełna roku nowość od twenty one pilots, którzy zagrali fanom na nosie i po cichu przygotowali nowy album. Czy wspominałam już, że rok 2025 w muzyce to pasmo powrotów?

Biffy Clyro – A Little Love

Gdy sprawdziłam, kiedy ukazała się ostatnia studyjna płyta Biffy Clyro nie mogłam w to uwierzyć. Tymczasem okazuje się, że The Myth of the Happily Ever After, album siostra wydanej w 2020 roku fantastycznej płyty A Celebration of Endings, trafił na rynek w 2021 roku. Nic więc dziwnego, że świat muzyki stęsknił się za Szkotami, a singiel A Little Love przyjęto z radością – połączenie groove, melodyjności, przebojowego refrenu i ten charakterystyczny wokal długo nie potrafią wyjść z głowy.

Singiel ukazał się na początku europejskiej, festiwalowej trasy koncertowej, która jak na możliwości Biffy Clyro jest bardzo krótka. Niewątpliwie należy podejść do niej, jako do przedsmaku trasy, w jaką wyruszą z dziesiątym albumem. Data jego premiery pozostaje zagadką. O ile na płytę czekam w tym roku, o tyle uprzejmie proszę o koncertowanie w 2026 roku, bo w tym zaczyna brakować tygodni w kalendarzu! A nie chciałabym ponownie przegapić ich koncertu…

twenty one pilots – The Contract

Kilka lat przerwy i dwie płyty w niespełna rok? Tak! Po zakończeniu światowej trasy koncertowej, oczarowaniu fanów w Ameryce i Europie zespół twenty one pilots zapowiedział ostatni rozdział serii koncepcyjnych albumów wydawanych od 2015 roku. Po dziesięciu latach zamykają zatem dekadę opowieści zapoczątkowaną na Blurryface, albumie, który wprowadził ich na czołówki list przebojów i do największych obiektów koncertowych. Ósmy studyjny album duetu otrzymał tytuł Breach, a zapowiada go singiel The Contract. Premierę płyty zaplanowano na 5 września, a w licznych teaserach, wywiadach i samym teledysku do nowego utworu fani mogą odnaleźć wskazówki nawiązujące do finału tej muzycznej historii.

Zawsze doceniałam to zacięcie twenty one pilots do opowiadania historii w częściach, tworzenia płyt w artystycznym stylu od początku do końca – muzyki, tekstów, produkcji, aranżacji, okładek, teledysków, sesji zdjęciowych. Słucha się tego i ogląda ze świadomością, że włożono w to twórcze serce w pełnej formie. Jednocześnie nigdy nie szukałam ukrytych przekazów i nie doszukiwałam się analogii, bo byłam zbyt leniwa, i uwielbiam zbyt wielu artystów, żeby mieć na to czas. Być może dlatego, że od płyty Clancy nie minęło tyle czasu, może to efekt niedawno koncertu w Pradze, ale łatwiej mi połączyć kropki i wejść w świat Breach bez trudu. Nowy singiel to kontynuacja historii z Paladin Strait, piosenki zamykającej Clancy.

Czy muzycznie twenty one pilots przygotowali niespodzianki? Z pewnością na nowym albumie znajdą się aranżacje, które zaskoczą, ale pierwszym single stoimy w miejscu, które muzycznie wydaje się znane, komfortowe, a przez to też bezpieczne. Początek może i kojarzyć się z pewną kultową piosenką Linkin Park, ale całość bezsprzecznie jest kontynuacją Clancy. Energiczną, tajemniczą gdy trzeba, koncertowym wymiataczem.