Kilka dni temu złapałam się na tym, że zbliżamy się do końca kolejnego miesiąca i za chwilę będziemy mogli mówić, że połowa 2021 roku za nami. Zupełnie nie rozumiem, jak to możliwe, że maj właśnie dobiegł końca. Czy fakt, że zupełnie nie odróżniam tego miesiąca od kwietnia to sprawka pogody? A może byłam zbyt zajęta, żeby podziwiać fantastycznie zieloną przyrodę, odżywającą po zimie? A może to kwestia tego, że przez większość czasu maj nie różnił się niczym od pozostałych miesięcy 2021? Nie umiem odpowiedzieć na te pytania, ale Monthly na maj przypomniało mi, że trochę się jednak w tym miesiącu wydarzyło.
Co biorę na tapet? Kilka filmowych nowości z polskiego podwórka i trzy serialowe zapowiedzi. Opowiadam o grze, którą (wreszcie!) skończyłam i książce, którą zamówiłam. Nie pomijam przesłuchanych płyt i nie zapominam, że popkultura żyłą przede wszystkim specjalnym odcinkiem serialu Przyjaciele.
Czarna Owca i Wróg doskonały, czyli wkrótce na ekranach
Kina otwarte, lista filmów do obejrzenia i nadrobienia po miesiącach korzystania jedynie z serwisów VOD niekomfortowo długa, a uzupełniają ją dwa kolejne tytuły. Czarna Owca i Wróg doskonały. Ten pierwszy to nowa propozycja TVN, komediodramat o współczesnej rodzinie w reżyserii Aleksandra Pietrzaka w Arkiem Jakubikiem i Magdą Popławską w rolach głównych. To właśnie przez pryzmat tej obsady mam ochotę obejrzeć film. Od 13 sierpnia będzie w kinach. Więcej o produkcji można przeczytać tutaj.
W innym klimacie utrzymany jest film Wróg doskonały, reklamowany jako zagraniczny debiut Tomasza Kota, który po sukcesie Zimnej wojny miał kilka zagranicznych propozycji. Niewiele z podboju Hollywood wyszło, ale Wroga doskonałego chętnie obejrzę, właśnie po to, aby przekonać się, jak Kot gra po angielsku. Na razie można obejrzeć zwiastun. Zwiastuna doczekał się także trzeci polski film, Magnezja. Miało wyjść ambitnie, w konwencji nietypowej dla polskiego kina. Przyznam, choć tylko po zwiastunie, że oprócz dobrej charakteryzacji nie widzę powodu, żeby pójść do kina. Zwłaszcza, gdy mam tak duże zaległości.
Przyjaciele powrócili, aby porozmawiać o tym, jak było dawniej
Pół świata, i wydaje mi się, że nie jest to przekłamane, spędziło miniony piątek i sobotę oglądając specjalny odcinek serialu Przyjaciele: Spotkanie po latach. Co prawda nie wszyscy zrozumieli, że ideą tego odcinka było cofnięcie się do fabuły serialu, przywołanie wspomnień i powrót na plan, ale większość widzów doceniła starania twórców. Przeczytałam tyle pochlebnych komentarzy, widziałam tyle reakcji przepełnionych łzami, że aż zaczęłam żałować, że tak słabo znam tę historię. Bezsprzecznie emisja tego odcinka to wielkie wydarzenie w świecie popkultury. Dobrze, że HBO wyszło z tego z klasą.


