Materiały prasowe - Universal Music Polska

Muzyczne szorty #134: Katy Perry powraca z Woman’s World. Strzał w kolano czy zmiana wizerunku?

Jeśli czytasz tego bloga dłużej niż te kilka sekund, które zajęło Ci wejście w ten link wiesz, że jestem w gronie wieloletnich fanów Katy Perry. Zaczęło się wraz z premierą I Kissed A Girl, wzmocniło po wydaniu Teenage Dream i od tamtej pory nie osłabło. Widziałam ją dwukrotnie – na trasie promującej album Prism w 2014 roku i tej, gdy koncertowała z owianym niezbyt dobrą sławą Witness. Krótko mówiąc, byłam z Katy Perry wtedy, gdy kochał ją cały świat, gdy połowa się z niej śmiała i jestem w momencie, w którym trudno zrozumieć, co robi. Strzela sobie w kolano czy zmienia wizerunek? Amerykanka właśnie wróciła z naprawdę długowyczekiwanym singlem zatytułowanym Woman’s World. To pierwsza zapowiedź albumu 143, którego premierę zaplanowano na 20 września. Czy Perry wróci na szczyt?

Może być to trudne i to wcale nie dlatego, że nowy singiel to popowa propozycja, której brakuje charakteru. Trudność widzę w tym, że oto wróciła artystka kojarzona z infantylnymi misiami na scenie, nosem charakterystycznym dla klauna i tatuażami z truskawkami, która śpiewa o roli kobiety. Do tego ubrana jest w sposób, który ma pokazywać jej smukłe, 40-letnie ciało jako silne, seksowne i… tutaj już nie wiem jakie, bo patrzenie na nią w takim wydaniu sprawia mi mniej radości niż którekolwiek z jej wcześniejszych wcieleń.

Katy Perry od zawsze była dla mnie synonimem mainstream pop girl, która wychodzi na scenę śpiewając o miłości (najpierw do faceta, potem też do córeczki), rozprawia się z demonicznymi pluszowymi rekinami i po prostu, doskonale się bawi ubarwiając świat lekką, dobrze wyprodukowaną popową melodią. A gdy trzeba potrafi chwycić za gitarę, zagrać kilka rockowych riffów albo powalić na kolana akustycznymi aranżacjami i głosem, który naprawdę mam. Czy fani muzyki rozrywkowej potrzebują kolejnej piosenkarki manifestującej siłę, w mocno wątpliwym wydaniu? Ba, czy muzyczny świat potrzebuje Katy Perry w takim wcieleniu?

Katy Perry w singlu Woman’s World próbuje śpiewać o świecie, w którym to kobiety rządzą tzw. męskim światem. W teledysku ma wymyślne gadżety, obklejone cekinami narzędzia, nawiązania do wyzwoleńczych symboli, ale czy tylko mnie zastanawia, dlaczego śpiewa o tym w 2024 roku? Mam wrażenie, że spóźniła się z tym singlem przynajmniej o jeden album, a większą siłę rażenia miałby, gdyby wydać go na płycie Witness z 2017 roku. Nie wspominając już o tym, że jednym z producentów piosenki jest oskarżony o nadużycia seksualne Dr. Luke. Niesamowicie jest to nietaktowne.

Czy Katy śpiewa o sile kobiet, bo jest mamą kilkuletniej dziewczynki i zaczęła patrzeć na świat przez pryzmat jej przyszłości? Może tak być, ale nie zmienia to faktu, że jest to mocno przestrzelone, postarzałe i muzycznie mniej wpadające w ucho niż singiel Daisies z 2020 roku, zapowiedź albumu Smile. Co będzie dalej? Spokojnie poczekam na kolejne zapowiedzi 143, posłucham płyty, z pewnością nie odpuszczę koncertu, bo to zbyt dobra zabawa. Będę też obserwować, jak muzyczny świat reaguje na takie wcielenie Perry…