Materiały prasowe

Muzyczne szorty #138: Halsey i Benson Boone

Niegdyś podbijała serca fanów tzw. muzyki alternatywnej niebieskimi włosami i osobowością, która wyróżniała ją spośród innych wokalistek. Dzisiaj zaskakuje coraz to nowszymi wcieleniami przypominając, że muzyka to wieczna podróż. On zdaje się robić niesamowitą karierę opartą na kilku marketingowych sztuczkach, ale ma za sobą okres ciężkiej pracy, której teraz zbiera owoce. Bohaterami #138 Muzycznych szortów są Halsey i Benson Boone, którzy właśnie wydali nowe single.

Ona okres największej świetności zdaje się mieć za sobą, on wypełnia lukę nieobecnego na rynku Harry’ego Stylesa. Posłuchajcie zadziornej safeword i pop-rockowego Sorry I’m Here For Someone Else.

Halsey – safeword

Pamiętacie debiutującą Halsey, błękitne włosy i album Badlands? Mijają lata, w tym roku równo dziesięć, a to wciąż najlepszy, najciekawszy i najbardziej dopracowany album w dyskografii Amerykanki. Obok wydanej w październiku płyty The Great Impersonator przeszłam obojętnie, posłuchałam raz czy drugi, poczułam się znudzona i poszłam dalej. Pomijając osobiste i zdrowotne perturbacje w życiu Halsey, zawodowo zdaje się od dawna szukać dobrego dla siebie miejsca. Właśnie wydała singiel safeword, który jest pewną zapowiedzią nadchodzącej amerykańskiej trasy koncertowej – czyżby inspiracja The Killers? Oczywiście żartuję, ale nowy singiel nijak ma się do wydanej w ubiegłym roku płyty i bliżej mu do albumu If I can’t have love, I want power.

W nowym singlu Halsey brzmi tak, jakby ukradła piosenkę Avril Lavigne lub ewentualnie chciała jej udowodnić, że pop-punkowe produkcje da się zrobić bez przesadzonego sztucznego pogłosu. Wyszła z tego naprawdę intrygująca, elektryzująca i po The Great Impersonator orzeźwiająca propozycja. Wielka szkoda, że Halsey nie może się zdecydować, w którą chce iść stronę. Czy tworzyć radiowe przeboje, czy bawić się akustycznymi gitarami, czy wydzierać się do mikrofonu czy tańczyć w deszczu?

Benson Boone – Sorry I’m Here For Someone Else

Internetowa kariera wsparta udziałem w telewizyjnym programie typu talent show zaprowadziła Bensona Boone’a w miejsce, w którym kilka lat temu był Harry Styles. Największe przestrzenie koncertowe, propozycje grania na najpopularniejszych festiwalach w Europie, wyprzedane koncerty i popularność, która bazuje na jego walorach fizycznych i niezaprzeczalnym talencie wokalnym. Po wielkim sukcesie singli z albumu Fireworks & Rollerblades Benson zaprasza do świata zamkniętego na nowym albumie, a przynajmniej rozpoczyna jego teasowanie singlem Sorry I’m Here For Someone Else.

Niespełna trzyminutowa kompozycja została skrojona pod rozgłośnie radiowe, zwłaszcza te uwielbiające pop-rockowe piosenki. Brzmi więc przebojowo, wpada w ucho, ale pozostawia też miejsce na wciąż niewychodzącą z mody elektronikę. To też piosenka, która fanom poprzednich propozycjo Bensona musi się podobać, bo nie odbiega od stylistyki, którą podbił świat. Czy czeka nas jedna z najgorętszych popowych premier 2025 roku? Na to wygląda!