Z klubu do hali, czyli Gracie Abrams wraca do Berlina i gra w Velodrom

Gdy dwa lata wcześniej grała koncert w berlińskim Columbiahalle była w punkcie, w którym już błyskawicznie wyprzedawała koncerty. Pierwotnie zaplanowany na 2 tysiące osób koncert został przeniesiony do dwukrotnie większego obiektu, a na Gracie Abrams czekały długie kolejki fanów. Głównie fanek z włosami przyozdobionymi charakterystyczną dla piosenkarki kokardką. Teraz, niespełna dwa lata później, 22 lutego 2025 roku, wraca do Berlina wyprzedając Velodrom, obiekt na ponad 12 tysięcy osób. Gracie Abrams wciąż jest sympatyczną, słodką wręcz dziewczyną z kokardkami, której urok osobisty urzeka, a melodie zapraszają do tańca. Do wielkiej halowej performerki jeszcze trochę jej brakuje, ale wszystko przyjdzie z czasem.

Ten sukces wydaje się niespodziewany, choć trzeba pamiętać, że Abrams od przeszło pięciu lat intensywnie pracowała na to, żeby być w miejscu, w którym się znalazła. Wydany w wakacje album The Secret of Us powoli, stopniowo, ale z porządnym uderzeniem wystrzelił jej karierę w stronę, która pozwala grać halowe koncerty, być główną gwiazdą największych europejskich festiwali i wejść do ligi czołowych popowych wokalistek młodego pokolenia. Planując wizytę w Berlinie, w połowie lipca 2024 roku, singiel Close To You raczkował na listach popularności, a o przeboju That’s So True nikt nawet nie myślał, bo piosenka ukazała się w listopadzie 2024 roku, jako część rozszerzonej wersji płyty. Jadąc do Berlina wiedziałam, że idę na koncert dziewczyny, która w półtora roku przeskoczyła z klubowego grania na wielkie sceny.

Czy dużo to zmieniło? Sporo, to na pewno. Nie zmieniła się natomiast forma utożsamiania fanów Gracie z artystką – kokardki, mniejsze i większe, wciąż są charakterystycznym elementem, ale średnia wieku fanów zdaje się, że zmalała o jakieś 5 lat. W ciągnącej się na kilka kilometrów kolejce mnóstwo było nastolatek z rodzicami, przyjaciółek odprowadzonych pod bramy Velodromu przez rodziców, ale też młodych dorosłych mających na oko ledwo skończone 20 lat. Czy to kwestia mainstreamowej obecności Gracie na TikToku? Pewnie tak, ale jej forma komunikacji z fanami od początku oparta była na social mediach i wideo rozmowach, więc tutaj niewiele się zmieniło. A fakt, że szturmem podbiła listy przebojów aż dwoma utworami na przestrzeni kilku miesięcy raczej średnio przyciągnął na koncert tych, którzy w ten sposób poznali muzykę Amerykanki. Berliński koncert wyprzedał się błyskawicznie, nie dając nawet szans That’s So True na stanie się faktem.

W relacji z koncertu Good Riddance Tour z października 2023 roku napisałam, że życzę jej halowej trasy, zastanawiając się, czy nie są one jedynie kwestią czasu. Napisałam wtedy, że „mam poczucie, że doskonale odnalazłaby się w większych obiektach, a jej muzyka – mimo iż pozornie to liryczne, dziewczęce granie bez pazura – ma tyle odcieni, że trudno mówić o monotonii i nudzie”. Teraz, z perspektywy czasu i doświadczenia jej dwóch koncertów w jednak skrajnie innych przestrzeniach, uważam, że Abrams musi odrobić jeszcze kilka lekcji bycia świetną performerką, ale jest na dobrej drodze, żeby pewne niedociągnięcia, błędy debiutantki, przekuć w doskonałe show.

Koncert w Velodrom trwał niespełna dwie godziny i został podzielony na trzy akty. Pierwszy, trwający 16 utworów i otwierany przez Felt Good About You obejmował występ na głównej scenie. Ta, zbudowana skromnie, ze średnia pomysłowością była na tyle duża, że Abrams zdarzało się na niej ginąć. Scena się zwiększyła, ale jej zamiłowanie do – dosłownie – szybkiego chodzenia od prawej do lewej strony pozostało niezmienne, przez co trzeba było gonić ją wzrokiem po scenie. Odebrałam to jako element charakterystyczny dla jej koncertów, pewien wyrobiony styl, który jest w porządku, ale tylko pod warunkiem, że nie wychodzi się ze światła. Pewne „ogarnięcie” wielkości sceny wydawało się dla Gracie jakimś problemem, a może planując trasę nie zakładano, że zagra ją ze statusem takiej gwiazdy? Nie wiem, ale przygotowane wizualizacje, efekty świetlne pozostawiały sporo do życzenia. Nawet przygotowanie tzw. B-stage, czyli inspirowanej jej nastoletnim pokojem sceny ustawionej kilka metrów od głównej sceny było niefortunne – Gracie była prawie nieoświetlona, dla osób siedzących na trybunach mało widoczna. To są tak naprawdę moje jedyne uwagi, co do przebiegu The Secret of Us Tour w Berlinie. Elementy, które za moment zostaną poprawione, a lekcje odrobione.

Bo już teraz było słychać, że Gracie Abrams robi co trzeba, aby zaskakiwać i się rozwijać. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie warsztatem wokalnym, zmianami w swoich pierwszych utworach, których nie słyszałam w 2023 roku. Dało się usłyszeć, że pracuje nad kondycją wokalu i stara się, żeby te pierwsze, surowsze i skomponowane z mniejszą odwagą piosenki, nabierały głębi i były jeszcze ciekawsze. O ile w setliście dominowały oczywiście piosenki z albumu The Secret of Us – zagrano ich aż 14, pojawiły się też perełki z EPek Minor czy wydany w 2021 roku singiel Mess It Up, na tamten czas jedna z najbardziej skocznych kompozycji w jej dorobku. Nie zabrakło mojego ukochanego, mrocznego Where Do We Go Now?, I Know It Won’t Work z albumu Good Riddance, czy uwielbianych przez fanów pierwszych wydawnictw Amerykanki, Camden i Rockland z This Is What It Feels Like.

Akustyczną, w pełni liryczną część na drugiej scenie Gracie rozpoczęła od piosenki niespodzianki, ku uciesze fanów i olbrzymim wrzaskom padło na Long Sleeves ze wspomnianej już Minor. Później pojawiło się Cool i I Miss You, I’m Sorry. Fascynujące, i będące dobrym prognostykiem na przyszłość jest to, że niezależnie od tego, czy Abrams gra us., That’s So True, Risk czy niesinglowe Gave You I Gave You I, Normal Things czy Free Now, te tysiące stojących pod sceną fanów (i siedzących na trybunach) wykrzykuje każde pojedyncze słowo. A to znaczy, że zna jej dyskografię tak dobrze, jak te 4 i pół tysiąca z Columbiahalle z 2023 roku. Trudno więc nie zakładać, że jej kariera będzie jedynie rosła w siłę, halowych koncertów będzie przybywało, a wraz z nimi scenicznej pewności i pomysłów, jak dopracować je do perfekcji. Nie takiej sztucznej, odegranej na każdym koncercie zgodnie ze scenariuszem, ale takiej, w której wszystko będzie po prostu grało doskonale.

Już teraz wiadomo, że lato upłynie Gracie na festiwalowych koncertach, w tym na pierwszej wizycie w Polsce, bo miesiąc temu potwierdzono, że będzie jedną z gwiazd Open’er Festival w Gdyni. Jak jej liryczna, romantyczna i dziewczęca muzyka sprawdzi się w otwartej przestrzeni, jak będzie odebrana w tłumie fanów rozmaitych artystów? Na to ostatnie pytanie nie znam odpowiedzi, ale co do pierwszego jestem pewna, że odpowiednie ułożenie setlisty sprawi, że okazji do tańca i poskoków nie zabraknie.