Czymże byłoby lato bez trasy koncertowej Żywca? Czymże byłaby Lista Przebojów Programu Trzeciego w ciepłych miesiącach roku bez czołowego miejsca zajmowanego przez singiel trasy Męskie Granie? To byłyby dziwne czasy, do których musieliby przyzwyczaić się wszyscy ci, dla których nie ma wakacji bez Męskiego Grania. I to bez względu na to, kto tam zagra i jak brzmi singiel promujący.

W tym roku na czele trasy staje trio złożone z naprawdę bardzo dobrze męskiemu graniu znanych twarzy. Monika Brodka, Tomek Organek, i trochę dla zachowania pierwiastka różnorodności, Piotr Rogucki. Ich wspólny singiel, napisany przez Organka, uznaję za średni. Nieboskłon ma w sobie bardzo dużo z Watahy, podobnie brzmi i ma podobną dla Watahy pseudo agresję w przesłaniu. Męskie Granie ma w swojej historii kilka naprawdę świetnych kompozycji, więc idąc tym tropem spodziewałam się jednak lekkiego odejścia od piosenki z poprzedniego roku. Niestety, rozczarowałam się.

Nawet Organek zdaje się być średnio zadowolony z tego, co powstało. W dwóch wywiadach na temat tegorocznej trasy skarżył się na brak czasu, pośpiech przy pisaniu tej piosenki. Skoro już sam autor nie pieje z zachwytu to coś musi być na rzeczy, prawda?

Na szczęście kluczem do sukcesu tej trasy nie jest sam singiel, a artyści, jacy ją tworzą. Dla mnie nie są to nawet artyści, którzy przewodniczą Orkiestrze.

Męskie Granie to jest z jednej strony urodzaj niesztampowych kolaboracji ukrytych w różnych mini projektach realizowanych podczas trasy, np. w zaplanowanym na ten rok 2-częściowym koncercie z okazji jubileuszu zespołu Voo Voo i koncercie dedykowanym albumowi Tak! Tak! Obywatela G.C., gdzie swoje siły połączą Smolik, Mela Koteluk, Skubas i Rogucki. W końcu Męskie Granie to też nietypowe duety, tercety podczas koncertu Orkiestry Męskie Granie. Wtedy na jednej scenie potrafią spotkać się naprawdę różni artyści, odkopać zakurzone w podziemiach polskie piosenki, a twarze Orkiestry są jedynie dodatkiem.

Dla mnie największym pozytywnym zaskoczeniem tegorocznego line-upu trasy jest pojawienie się w nim projektu Me and That Man. Bardzo podoba mi się album Songs of Love and Death, nawet dodałam sobie ich koncert do listy jesiennych planów, ale okazuje się, że uda mi się posłuchać tego materiału na żywo już w lipcu! Chętnie posłucham też Darii Zawiałow, która dla wielu stała się synonimem nowej jakości na polskiej scenie muzycznej, a ja osobiście jakoś nie potrafię się do niej przekonać. Innych zaskoczeń nie ma.

Dla kogo jest trasa Męskie Granie?

Powiedzieć, że dla fanów polskiej muzyki to trochę za mało. Powiedziałabym, że dla fanów, którzy śledzą polską scenę muzyczną (lub próbują to robić), ale niekoniecznie regularnie chadzają na koncerty. Na Męskim Graniu, przy dobrym line-upie na dane miasto, dostaną cały dzień spędzony z muzyką tych artystów, którzy zrobili w ostatnich 12-miesiącach coś fajnego, wartościowego, godnego zwrócenia na to uwagi. Przy nieco gorszym artystów, którzy uchodzą za ważnych na polskiej scenie muzycznej, w swojej kategorii alternatywnych.

Ja lubię chodzić na Męskie Granie dla atmosfery. Oczywiście dla koncertów też, ale umówmy się – słuchanie na żywo po raz kolejny Piotra Zioły i Organka, który podobnie, jak Brodka związany jest z tym projektem od lat, nie robi już na mnie większego wrażenia. Bardzo się też cieszę, że załapię się na projekt z płytą Tak! Tak!, a nie na ten związany z hip-hopem, bo taki też ma mieć miejsce, a dla mnie to jakiś kompletnie inny świat. Będzie super!


Przeczytaj: Męskie Granie 2016 w 10 punktach + zdjęcia


Sprzedaż biletów na tegoroczną trasę, która obejmuje Poznań (8.07), Wrocław (15.07), Katowice (22.07), Gdynię (29.07), Kraków (12.08), Warszawę (19.08) i Żywiec (26.08) startuje dzisiaj. Informacje o line-upach można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej Męskie Granie. Widzimy się? 🙂