Już od przeszło miesiąca z niecierpliwością wyczekuję piątków. Nie chodzi tylko o to, żeby posłuchać nowych płyt ulubionych artystów, ale również o to, żeby dopaść do premier singli, o których nie miało się pojęcia. I tak od tych kilku tygodni, tydzień w tydzień, znajduję coś ciekawego, o czym chciałabym napisać, podzielić się z Wami, ale też zapisać na liście dobrych prognostyków na przyszłość. Podoba mi się ten ostatni muzyczny czas, bogaty w nowości i obietnice dobrej muzyki w przeciągu kilku miesięcy. Muzyczne szorty #59 to przypomnienie o trzech premierach, które czekają nas jeszcze w tym roku.

Jesienią z nowymi albumami powracają Krzysztof Zalewski i Paweł Domagała, a już za kilkanaście dni ukazuje się nowy krążek Biffy Clyro. Trochę na ostatnią chwilę do Muzycznych szortów dorzuciłam Billie Eilish, o której piszę niezwykle rzadko.

Krzysztof Zalewski – Annuszka

Krzysztof Zalewski podzielił się drugim singlem z nowej studyjnej płyty, przy okazji informując, że album Zabawa ukaże się 18 września. Po szorstko przeze mnie przyjętym singlu Tylko nocą, o którym pisałam w Muzycznych szortach #53, ten nowy wszedł mi bez trudu. Singiel Annuszka ma w sobie dużo przebojowości i choć wciąż jest bliżej eksperymentów niż stylu, do którego swoich fanów przyzwyczaił Zalewski, pozwala wierzyć, że nowa płyta będzie eklektyczna. A bardzo chcę w to wierzyć, bo nie wyobrażam sobie większej liczby utworów-braci Tylko nocą, który sądząc po Annuszce nie był najlepszym wyborem na pierwszy singiel. Ale to zweryfikuje cała płyta.

Za reżyserię teledysku odpowiadają Monika Brodka i Przemek Dzienis, którzy nie tylko stanęli na wysokości zadania, ale też podtrzymują dobrą, teledyskową passę Krzysztofa. Bo co jak co, ale teledyski od dawna ma na wysokim poziomie. Przed premierą płyty Zabawa ukaże się jeszcze jeden, tytułowy singiel. Ciekawe, czy pokaże inne oblicze krążka…

Biffy Clyro – Weird Leisure

To tylko wrażenie, że zespół Biffy Clyro opublikował już większość albumów ze swojego dziewiątego studyjnego albumu. W rzeczywistości grupa zaprezentowała zaledwie cztery z jedenastu kompozycji, które trafią na album A Celebration of Endings. Premiera albumu 14 sierpnia, a w piątek zaprezentowali światu ostatni przedsmak, utwór Weird Leisure. Kolejny po Instant History, End Of i Tiny Indoor Fireworks dowód, że nowa płyta będzie świetna! Na razie, i zgodnie z zapowiedzią, jedynie Instant History ma mniej charakterystyczny dla zespołu i bardziej popowy klimat. Zacieram rączki i cierpliwie przebieram nóżkami w oczekiwaniu na 14 dzień sierpnia. Po Balance, Not Symmetry mój entuzjazm nową muzyką Biffy Clyro nie słabnie.

Paweł Domagała – Wracaj

Dosłownie w czwartek wieczorem, a może w środę, przypomniałam sobie o singlu Żmijowisko Pawła Domagały, posłuchałam, a kilka(naście) godzin później ukazała się nowa zapowiedź jego trzeciej studyjnej płyty. Przypadek? Oczywiście, że nie! Pierwsza rzecz, na którą zwrócicie uwagę to dość mocna zmiana wizerunku Pawła, czyżby jakaś wymagająca rola filmowa? Ale teraz nie o tym. Utwór Wracaj to tytułowy singiel z albumu, który ukaże się 20 listopada. Domagała pozostaje romantykiem, miłośnikiem nostalgicznego patrzenia w przeszłość, a w tej piosence także żartownisiem umiejącym odnieść się do własnej twórczości z początków kariery. Cały czas uważam, że płyta Wracaj będzie pewnego rodzaju testem, który przyjdzie zdać Domagale, aby pokazać, czy potrafi stworzyć coś świeżego, ale brzmiącego jak on, czy uda mu się przekonać do siebie nowych fanów. Po przebojach Weź nie pytaj czy Opowiem Ci o mnie łatwo nie będzie.

Billie Eilish – my future

Na co dzień nie komentuję twórczości Billie Eilish, bo jeszcze nie wydała niczego, co by mnie zachwyciło. Nie jest też tak, że mnie zniechęciło. Po prostu czuję, że Billie Eilish trzeba brać w pakiecie, tzn. poczytać o tym kim jest, poznać jej wizerunek, przeczytać kilka wywiadów i później dołączyć to, do słuchanej muzyki. A ja wolę, gdy najpierw trafia do mnie muzyka, a w drugiej kolejności mam ochotę dowiedzieć się czegoś więcej o jej autorze. Zwróciłam jednak uwagę na jej najnowszy singiel, my future.

Po pierwsze dlatego, że przypomniało mi się, że Billie nagrała singiel do najnowszego filmu o Jamesie Bondzie, No Time to Die. Utwór, przez przesunięcie premiery produkcji, zdążył już przepaść, ale pewnie odrodzi się wraz z premierą kolejnej części przygód Agenta 007. Drugi powód był taki, że lubię co pewien czas sprawdzić, co tworzą artyści, o których jest głośno, a którzy mojego serca nie skradli.

Dowiedziałam się więc, że Billie ma się dobrze, brzmi tak, jak wydawało mi się, że brzmi. Śpiewa tak, jak pamiętałam, że śpiewa, ale napisała piosenkę, w której ciekawie personifikuje przyszłość. Ciekawy z niej głos młodego pokolenia, z ciekawym spojrzeniem na świat i chyba nieukrywaną niepewnością. Może, jak trochę dorośnie to się zaprzyjaźnimy.