MTV pojawiło się w moim domu w 2007 lub 2008 roku, czyli jeszcze w momencie w miarę umiejętnego łączenia muzyki z programami rozrywkowymi. Wciąż można było pooglądać klipy, cykle o powstawaniu płyt, były nawet koncerty, ale na topie było już reality show The Hills, które pewnie ściągało przed telewizory więcej ludzi niż byłam to sobie wtedy w stanie wyobrazić. Był to spin off bardzo podobnego projektu, o nazwie Laguna Beach ciągnącego się dwa lata.

Chodziło w nim o to, żeby pokazać życie grupy bogatych nastolatek wychowywanych w słonecznej Kalifornii. Jak przez mgłę pamiętam, że jak nie imprezowali, to siedzieli nad basenem, a od czasu do czasu pracowali w gustownych agencjach. Oczywiście przy okazji się tam jeszcze zakochiwali, rozstawali i się kłócili. Nawiasem mówiąc, to właśnie ten program wypromował jeszcze mocniej singiel Unwritten Natashy Bedingfield.

Zdjęto go z anteny w 2010 roku, po sześciu sezonach. Format się zwyczajnie przejadł, historie Lauren Conrad, Heidi Montag i Audriny Patridge oglądało coraz mniej osób. Później MTV zrobiło jeszcze kilka spin-offów, ale żaden nie przetrwał długo. Naturalnie wypromowane przez MTV postaci nadal całkiem zręcznie radzą sobie w show biznesie, głównie wydając książki.

Po co o tym wszystkim piszę? W tym roku minęło 10 lat od premiery pierwszego odcinka The Hills i MTV, pod wodzą nowego prezesa mocno nastawionego na przywrócenie stacji muzycznej wiarygodności, wypuści rocznicowy odcinek. Główną rolę odegra w nim nie kto inny, jak Lauren Conrad, która ma pozdradzać sekrety, smaczki i opowiedzieć, jak dojrzewało jej się na oczach milionów. Ze wszystkiego, co powiedziano o tym projekcie do tej pory wynika, że będzie to nudne odniesienie się do przeszłości, której już nikt nie pamięta. Ja sama przypomniałam sobie o Wzgórzach Hollywood natrafiając na informację o rocznicowym odcinku.

Premierę The Hills: That Was Then, This Is Now, ponoć to tytuł roboczy, ale w sumie mógłby taki już pozostać, zaplanowano na 2 sierpnia. Niby nic, niby ot taki sobie rocznicowy odcineczek, ale wróciły wszystkie pytania o ewentualny powrót tego formatu na stałe bądź nakręcenie jego wersji kinowej. Nie mam pojęcia, kto chciałby oglądać The Hills w kinie, ale byłaby to jakaś droga kariery filmowej dla podobnych w treści reality shows, których jest przecież od groma i trochę. Takie np. Karashianki na wielkim ekranie. Można byłoby nagrać nieskończoną liczbę nowych części…

Podobne Posty