Jedna piosenka może zmienić Twoje życie. Nie taka najwyższych lotów. Nie taka uważana za majstersztyk kultury. Taka zwykła. Z krainy mlekiem i miodem płynącej – popkultury.

13 lat Complicated Avril Lavigne to szmat czasu. Niezły kawałek mojego życia i niezła porcja naprawdę świetnych wspomnień. Wbrew ogólnemu przekonaniu społeczeństwa – zamiłowanie do muzyki z gatunku pop nie jest zbrodnią. Pod warunkiem, że potrafimy wytłumaczyć, co nas w tym konkretnym artyście urzekło, bo tłumaczenie „fajne jest” to troszeczkę tak, jakby na pytanie o ulubiony rodzaj muzyki odpowiedzieć „słucham wszystkiego, włączam radio.” Ale o tym może innym razem…

2004

Nie było wtedy Facebooka – a przynajmniej nie w Polsce. Internet nie hulał tak, jak teraz, a ściąganie z sieci mało komu mieściło się w głowie. Większość z nas wolała gazety, radio, telewizję. Wtedy nawet telewizje muzyczne emitowały tylko teledyski, a nie programy rozrywkowe plus teledyski od północy do czwartej rano. Na komputerze tajemniczy Winamp i magiczna biblioteka online. To właśnie tam rozpoczęły się moje poszukiwania muzycznych inspiracji. Avril Lavigne była dość wysoko – bo na „A,” więc szybko się odnalazłyśmy.

Na pierwszy rzut w odtwarzaczu zabrzmiało Complicated w wersji live z sesji dla AOL. Z obrazem? Wydaje mi się, że tak, bo w głowie właśnie pojawił mi się obrazek młodej, nieumalowanej i nieco smutnej dziewczyny, siedzącej na krześle. Obok niej Evan, ale wtedy był mi zupełnie obojętny. W połowie utworu dotarło do mnie, że gdzieś już ten refren słyszałam. W radiu? Pewnie tak, bo to w moim domu włączano chętnie.

I się zaczęło!

Polubiłyśmy się od razu i z perturbacjami lubimy od ponad dekady. Między nami było różnie, ale nigdy żadna z nas nie trzasnęła drzwiami na definitywne żegnaj. Obydwie się zmieniłyśmy, obydwie trochę wydoroślałyśmy i obydwie mamy swoje za uszami. Pewnie gdybyśmy znały się prywatnie, nie raz zawiodłybyśmy się na sobie tak samo, jak zawodzimy się wirtualnie. Czasy bezgranicznego uwielbienia minęły bardzo szybko, ale ta jedna piosenka całkiem nieźle wpłynęła na moje życie.

Ludzie

Sprawdzanie statystyk to zdecydowanie moja ulubiona rozrywka. Mogę poświęcać temu całe godziny, a przecież tak niewiele z tego wynika. Cyferki, literki. Tylko czasami, w słoneczny dzień, w drodze na zajęcia okazuje się, że za tymi cyferkami są żywi ludzie.

Na ulicy podeszła do mnie dziewczyna, którą znalazłam z widzenia już od kilku dni. Szybko okazało się, że od lat czyta to, co o muzyce i życiu prywatnym Avril mam do przekazania. Brała nawet udział w akcjach, które organizowałam! A przez najbliższe pięć lat będzie nas łączyć wspólny kierunek studiów.

Byłoby banalnie, bo przecież studia łączyć nas mogą, a na korytarzu możemy się nie zauważać… Już po pierwszej rozmowie stało się jasne, że poza Avril łączy nas też tysiąc innych rzeczy. Podobne podejście do życia, podobny sposób patrzenia na świat i zbliżone poczucie humoru. A mówią, że Avril to dla dzieci, to głupie, to dziecinne i przede wszystkim – że się skończyło.

Nie skończyło się

Dorośliśmy i jest to fakt niezaprzeczalny. Większość z nas pamiętających czasy szaleństwa na punkcie Complicated, czy nawet całego albumu Under My Skin, już dawno przestała mieć dwanaście lat. Avril też nie ma już dwudziestu lat.

Zmieniliśmy się, poznaliśmy nowych artystów, nową muzykę. Doceniamy inne brzmienia i inne wartości są dla nas ważne w muzyce, ale ta jedna piosenka miała wpływ na nasze życie. Czasem boli mnie, gdy rozbrykany piętnastolatek, który jeszcze wczoraj wysyłał serduszka do nowych zdjęć Avril, dziś miesza z błotem każdego, kto napisze o niej coś pozytywnego. Czy naprawdę mamy się wstydzić, że lubimy Complicated?

Gdyby te trzynaście lat temu nie napisano Complicated, gdyby ta nieśmiała dziewczyna występująca w teledyskach z gitarą nie dostała swojej życiowej szansy, ja nie miałabym w głowie genialnych wspomnień, a w sercu ludzi na relacjach z którymi bardzo mi zależy. Nie przeżyłabym kilku świetnych spotkań z jej fanami, nie byłabym na jej koncercie i nie mogła dawać ludziom pewnej namiastki świadomości, że Avril o fanach w Polsce wie, pamięta i docenia, że są. Pozornie błahe – w rzeczywistości niesamowicie cenne.

Historia jednej piosenki

Piosenka Complicated została oficjalnie wydana 14 maja 2002 roku nakładem Arista Records. Stworzył ją duet The Matrix wspólnie z Avril Lavigne. Utwór bardzo szybko podbił serca Amerykanów, dla których był miłą odmianą po tanecznych dźwiękach Britney Spears i Christiny Aguilery. Ostatecznie wylądował na #2 miejsce Billboard Hot 100.

Piosenka zdobyła kilka certyfikatów sprzedaży, ale prestiżowe wyróżnienie w Stanach Zjednoczonych nadal nie nadeszło. Najpopularniejsza była zdecydowanie w Australii, Brazylii, Japonii i Kanadzie. Dla Avril był to początek wielkiej kariery i gigantycznej rozpoznawalności. Krawat na szyi i deskorolka to wciąż jej znaki rozpoznawcze, choć od premiery utworu właśnie mija 13 lat.

Podobne Posty

  • excellencee

    Aż można się wzruszyć ^_^ Dzięki poznaniu muzyki Avril spotkałam wieeeelu ludzi, którzy do dzisiaj są moimi dobrymi znajomymi 😀 power of music 😀