W nowy miesiąc Netflix wchodzi z nową produkcją, filmem Historia małżeńska, który nie bez przyczyny zbiera pozytywne recenzje i uchodzi za jednego z najsilniejszych kandydatów do Oscara. To niezwykle naturalny, niewymuszony film, z ciekawymi zdjęciami i rewelacyjną grą aktorską. Scarlett Johansson i Adam Driver przypominają, że historie relacji międzyludzkich można opowiedzieć emocjonalnie i lekko, ale też ujmująco. Reżyser i scenarzysta Noah Baumbach pokazuje, że powrót do kina pozbawionego efektów specjalnych, w którym ważna jest historia i ludzie to kino, za którym widz zatęsknił. Historia małżeńska to zasłużony hit, ale mam mieszane odczucia.

Największą siłą tego filmu jest prostota i naturalność opowiadania historii. To taki film, w którym aktorzy mogą się popisać swoimi umiejętnościami. Do jego powstania nie wykorzystano niczego, co w trackie pracy rozprasza aktora. Nie ma zielonych ekranów, sztucznych przedmiotów, które w postprodukcji staną się smokami lub innymi kosmicznymi istotami. Aktorzy wiedzą, że chodzi o nich i ich postaci a nie to, co powstanie później, poza ich kontrola, w zamkniętym pokoju. Wyciskają ze scenariusza Baumbacha ile się da, dając swój kunszt i emocje. A tych akurat nie brakuje. Adam Driver przyciąga tak bardzo, że choć Scarlett Johansson jest piękną kobietą, we wspólnych scenach to Adam przykuwa uwaga. Współczuje się mu, przeżywa z nim, współodczuwa…

Wnikliwy i pełen empatii obraz rozpadającego się małżeństwa i wspierającej się rodziny. Reżyseria: nominowany do Oscara Noah Baumbach. W rolach głównych: Scarlett Johansson, Adam Driver, Laura Dern, Alan Alda i Ray Liotta – opis dystrybutora.

Historia małżeńska to świetne remedium na kino ostatnich lat, pełne przepychu, zabawy formą i zdobyczami techniki. Miłośnicy kina, miłośnicy przenoszenia życiowych historii na wielkie i małe ekrany pokochają Historię małżeńską i nie trudno im się dziwić. Naprawdę przyjemnie ogląda się film, w którym z jednej strony ma się do czynienia z dobrym scenariuszem, interesującą choć nieoryginalną historią i doskonałą grą aktorską, a z drugiej obserwuje się ciekawy pomysł na realizację zdjęć, nieoczywiste kadry. Całość jest po prostu lekka i zagrana niejako od niechcenia, co jedynie pokazuje, jak świetnymi aktorami są Johansson i Driver. Grają przejmująco, autentycznie, ale bez przesady i nadmiernej emocjonalności. Chce się być częścią tej opowieści, towarzyszyć bohaterom w ich problemach, wspólnie z nimi szukać rozwiązań, ale nie jest się przy tym psychicznie wyczerpanym.

Historia małżeńska, mimo trudnej tematyki, to opowieść bardzo wyważona. Bywa zabawna, rozbrajająca w swojej naturalności, trudna, niewygodna, rozpaczliwa, smutnA, ale też przepełniona absurdami, które rozluźniają atmosferę, wprowadzają kilka niezbędnych uśmiechów. Potrzebnych w filmach trwających ponad dwie godziny.

Podoba mi się, że Baumbach nie stworzył postaci, które rozstają się i w chwilę zapominają o tym, jakie są i stają się zupełnie inne, wyzwolone i kolorowe, jak często w takich scenariuszach bywa. Historia małżeńska pokazuje Nicole i Charlie’go próbujących odnaleźć się w nowej życiowej sytuacji. Zdecydowali się na rozstanie, ale jednocześnie nie do końca umieją żyć z jego świadomością, pozbyć się zachowań charakterystycznych dla ich relacji sprzed podjęcia decyzji o zakończeniu związku. To, co dawniej było zupełnie naturalne nagle staje się nieodpowiednie i trudne. I tutaj pojawiają się moje mieszane uczucia.

Bardzo wiele jest w tej historii opowieści o tym, jak absurdalnie funkcjonuje amerykańskie prawo i jak przebiegają rozwody. Być może to moje zboczenie zawodowe, zbyt wiele godzin spędzonych na analizowaniu amerykańskiego systemu prawnego, ale w połowie oglądania Historii małżeńskiej poczułam, że to film bardziej o tym, jak trudne są sprawy rozwodowe między stanami ze względów formalnych niż historia ludzi, którzy chcą się rozwieść i przezywają to emocjonalnie. W połowie oglądania filmu zaczęło mi przeszkadzać, że aż tak wiele scen poświęconych jest tematowi formalnego rozstania, Nicole i Charlie zeszli na drugi plan. Ale może to tylko moje odczucia…

Historia małżeńska to, przynajmniej ze wszystkich filmowych propozycji Netflixa które kojarzę, ich najlepszy film. Z najciekawszym scenariuszem i najlepszą grą aktorską. To taki film, którego siła tkwi w prostocie, braku przesady i trafnych zabiegach. Gdy już myślisz, że nic nie może zaskoczyć, że wszystko już powiedziano, a główni bohaterowie stanęli na nogi i optymistycznie patrzą w przyszłość dzieją się dwie rzeczy. A nawet trzy. Żadna z nich nie jest odkrywcza, ale każda na swój sposób mocna i bardzo wymowna. Takie rzeczy sprawiają, że o filmach mówi się: świetne! dopracowane! Uwaga: spoiler.

Najpierw Charlie dowiaduje się, że jest do zastąpienia, później mały Henry czyta tekst otwierający film tworząc w ten sposób pewnego rodzaju klamrę, a na koniec Charlie śpiewa tak pięknie, tak przejmująco i tak szczerze, że ręce same składają się do oklasków. Jeśli za tę rolę Adam Driver nie dostanie worka nagród, nie ma sprawiedliwości.