Paweł Domagała był bohaterem nie jednego napisanego przeze mnie tekstu, w tym roku pojawił się w aż dwóch Muzycznych szortach (#59 i #48), a wszystko za sprawą singli z albumu Wracaj. Trzeciej studyjnej płyty nagranej w duecie Domagała & Borowiecki, która ukazała się w listopadzie. Największą chrapkę na ten krążek miałam jesienią 2019 roku, gdy ukazał się singiel Żmijowisko. Wtedy reklamował serial o tym samym tytule, ale do dziś jest jednym z najbardziej wyrazistych utworów w dorobku Domagały. Co wraz z upływem lat ma do powiedzenia muzyk słynący z romantycznych piosenek granych na gitarze? I czy nie zaczyna zjadać własnego ogona?

To ostatnie było moją największą obawą od dnia premiery albumu Opowiem Ci o mnie. Był to rok 2016, widzowie polskich produkcji kinowych i miłośnicy polskich seriali znali Pawła Domagałę doskonale, powoli też zaczynali mieć go dość. Krajowy rynek muzyczny nieszczególnie przejął się muzycznymi próbami Pawła, choć dość szybko wyciągnięto z czeluści Internetu dowody mówiące, że aktorowi zawsze było blisko do muzyki. Śpiewających aktorów mamy jednak w kraju wielu, ale niewielu potrafi zaistnieć w świadomości społeczeństwa w nowym zawodowym wcieleniu. Domagale udało się jednak nie tylko nie stać się jedynie śpiewającym aktorem, ale przede wszystkim być aktorem i wokalistą, wykonywać dwa zawody, niezależne od siebie. Założę się, że jest wielu słuchaczy płyt Pawła, którzy nie przepadają za filmami w jakich gra i nie oglądają seriali, dzięki którym zyskał popularność. Ja do nich należę.

Dwa lata później, niespodziewanie dla duetu Domagała & Borowiecki, ale też dla rozgłośni radiowych przyszedł wielki komercyjny sukces. To nie tak, że Domagała nie zyskał publiczności debiutanckim albumem, ale to na płycie 1984 znalazł się jego, jak dotąd, największy radiowy przebój. Piosenka Weź nie pytaj jest tak zwyczajna, tak prosta i tak tuzinkowa, że bardziej już się nie da, ale to przecież właśnie takie nieprzesadzone i brzmiące autentycznie piosenki bez oddolnego wsparcia wyrastały kiedyś na hity. Przyszedł więc wielki sukces, posypały się nagrody i uznane, ale o płycie 1984 nie mówiono tak dużo jak należało. Już na niej Domagała udowodnił, że oprócz akustycznej gitary ma też ochotę pobawić się innymi instrumentami, poeksperymentować z brzmieniem i nie zamierza stanąć w miejscu, nagrywając jedynie nowe wersje sprawdzonych numerów. Trudno mu się dziwić, niektóre utwory z albumu Opowiem Ci o mnie miały kilka lat, gdy zostały wydane. Gdy w 2019 roku zapowiedziano album Wracaj przemknęło przez moją głowę pytanie, co będzie z Domagałą dalej. Przez cztery lata zaskarbił sobie serca słuchaczy, wyprzedawał koncerty, miał radiowe przeboje. Etap udowadniania komukolwiek, że jest dla niego miejsce na polskiej scenie muzycznej miał za sobą.

Mimo tych dwóch Muzycznych szortów przechodziłam dość obojętnie obok zapowiedzi płyty. Singiel Ja tak umiem pokazywał, że gitara coraz bardziej schodzi na drugi plan dając szansę innym instrumentom na zabranie głosu, a tytułowe Wracaj miało dużo uśmiechu do fanów pamiętających początki z debiutanckiej płyty. Nie były to jednak single na miarę Żmijowiska, które pozytywnie by mnie zaskakiwały i zachęcały do zamówienia Wracaj w przedsprzedaży. Cierpliwie czekałam na koniec listopada, w tak zwanym między czasie zajmując głowę i uszy kolejnymi świetnymi albumami artystów z różnych gatunków. Po Wracaj sięgnęłam szukając niespodzianek i zapewnienia, że Domagała znów miał ochotę poeksperymentować. Okazało się, że miał, ale pozostał też wierny brzmieniu, za które w 2016 roku pokochały go tysiące Polaków.

Trudno wskazać jeden utwór, który idealnie charakteryzowałby Wracaj. Płytę, podobnie jak dwie poprzednie, spaja brzmienie akustycznej gitary, która wciąż jest obecna, ale nie zawsze gra pierwsze skrzypce. Już w drugim utworze, Kraków słychać zerwanie ze schematem – pojawia się delikatna elektronika, a całość oparta jest na gitarze elektrycznej, nadającej utworowi psychodelicznego klimatu. Im dalej, tym częściej można się przekonać, że nawet w zaczynających się w ten charakterystycznych dla Domagały, liryczno-romantyczny sposób kompozycjach pojawiają się momenty nieoczywiste, zaskakujące. Jedną z najładniejszych ballad na Wracaj jest piosenka Chmury, z wymownym tekstem o współczesnym życiu, w którym brak zdjęcia oznacza brak przeżycia czegoś. Muzycznie blues spotyka się z soulem, a saksofon nadaje piosence pięknego klimatu. Saksofon można usłyszeć także w utworze Moje, który na początku udaje kolejny romantyczny singiel Domagały, ale po chwili przeradza się w imprezowy, czerpiący z latynoskich klimatów utwór pełen radości. Energiczne brzmienie, z delikatną elektroniką, towarzyszy także singlowej piosence Ja tak umiem, gdzie słychać folkowe inspiracje poprzedzone krótkim solo na basie. Nie jest to jednak koniec eksperymentów.

W nieco inne muzyczne rejony skręciły piosenki Synku mój i Po mojej stronie. Ta pierwsza, też energiczna, brzmi mroczniej i przywołuje na myśl utwór Hiob z albumu Opowiem Ci o mnie, a ta druga to pop-rockowa propozycja z gościnnym udziałem Kękę. I mogłabym nazwać ją drugim ulubionym utworem na albumie – zaraz po Żmijowisku – gdyby nie wchodzący dość agresywnie, i zupełnie bez taktownego ostrzeżenia, Kękę, który popsuł klimat. Jak wiecie z hip-hopem i rapem nie jest mi po drodze, więc o ile mogę docenić chęci, o tyle chętnie podpiszę się pod petycją o udostępnienie Po mojej stronie bez gościa specjalnego.

Pośród trzynastu utworów, na Wracaj nie zabrakło też nagrań, które spodobają się miłośnikom Domagały z gitarą. Piosenka Czekając brzmi jakby urwała się z płyty Opowiem Ci o mnie. Podobnie jest z Milcz i Zamykam się na świat. To też ballady, które od pierwszego dźwięku przypominają, z czyją płytą ma się przyjemność. I zupełnie mi to nie przeszkadza, a wręcz cieszę się, że pomiędzy licznymi eksperymentami znalazło się miejsce na te bardziej oswojone i sprawdzone dźwięki. W tekstach jest dokładnie tak samo – piosenki opowiadające o miłości mieszają się z tymi opisującymi rzeczywistość, których interpretacja może być indywidualna.

W jednych z Muzycznych szortów napisałam, że album Wracaj będzie dla Pawła Domagały testem. Zdał go udowadniając, że wciąż ma wiele do powiedzenia, a muzycznych inspiracji wystarczy na następne płyty. Nie wykluczone, że w przyszłości wyda album, który zaskoczy krytyków tak bardzo, jak w 2018 roku radiowców zaskoczył sukces Weź nie pytaj. Na razie Domagała bez skrępowania bawi się muzyką, cieszy się z tworzenia i działania na własnych zasadach, nie próbuje być przesadnie artystyczny i nie dopisuje drugiego dna do nierzadko prosty kompozycji i tekstów. Bardzo go za to szanuję, za tę prostotę i czerpanie z muzyki radości. Tę widać najbardziej podczas koncertów, gdy studyjne aranże dostają koncertową energię, odbijając się od publiczności czerpiącej radość z radości Pawła. Naprawdę miło zatopić się w muzyczny świat artysty, który nie musi się biczować, żeby przekazać emocje.

Album można kupić tutaj.