Chyba jeszcze nigdy w historii Muzycznych szortów nie zdarzyły się takie, w których byłoby aż tak wiele duetów! Mijający tydzień zaowocował jednak w trzy i trudno obok nich przejść obojętnie. Żaden nie jest zły, ale też żaden nie jest rewelacyjny, a przy tym każdy pokazuje, w jak świetnej kondycji jest muzyka w 2020 roku. Jeden to też zapowiedź kolejnej płyty, na jaką warto czekać w 2021 roku. Dla zachowania równowagi w stosunku do Muzycznych szortów #65 i #64 te są bardzo kobiece, podobnie jak zeszłotygodniowe.

Dwa nowe utwory zaprezentowali w tym tygodniu Bleachers. Na chwilę przed weekendem nową wersję jednego z moich hymnów tego roku udostępniła Sasha Sloan, a w piątek nowości wydali Within Temptation oraz Miley Cyrus z Dua Lipa, z czego ta pierwsza jest o tydzień od wydania nowej studyjnej płyty. Rok się kończy, ale w muzyce nadal dzieje się dobrze.

Bleachers – chinatown feat. Bruce Springsteen & 45

Doskonale rozpoczął się ten tydzień, bo od premiery dwóch nowych utworów Bleachers. Idealne zwieńczenie pracowitego dnia! Jack Antonoff, który jest twórcą Bleachers nie ukrywał, że nowe nagrania pojawią się jeszcze w tym roku, informował o tym na Twitterze podsycając ekscytację, bo od wydania poprzedniej płyty minęły w tym roku trzy lata! Przyznaję, że biorąc pod uwagę tegoroczne zawirowana trochę traciłam nadzieję, że Bleachers powróci z czymkolwiek nowym. A tu taka niespodzianka! Jedno popołudnie i dwa single. Czego chcieć więcej?

Utwór 45 to solowa kompozycja Bleachers, a w Chinatown można usłyszeć gościa specjalnego. I to nie byle jakiego, i wcale nie jest to, jak można byłoby przypuszczać po współpracach Jacka, artysta z tak zwanego młodego pokolenia. To legendarny Bruce Springsteena! Kto nie chciałby mieć z nim utworu? Sam Jack przyznaje, że to dla niego wielka sprawa i wielki zaszczyt.

Nie powiem, żeby nowe single pokazywały jakąś przewrotną zmianę w stylu Bleachers, ale zdecydowanie miło było przypomnieć sobie głos i talent Jacka oraz dowiedzieć, że nowa płyta ukaże się w 2021 roku. Bleachers ma swój charakterystyczny styl, umiejętnie łączy indie z popem i alternatywą, chwytliwymi melodiami i w zasadzie każda piosenka niesie w sobie lekkość. Taką niewymuszoną, naturalną. Włączając Chinatown od razu wiedziałam, że mam do czynienia z Bleachers. Bruce jedynie, bądź aż, dopełnia piosenkę chrypliwym, dojrzalszym wokalem, ale przyznaję, że choć jest to nagranie bardziej przebojowe od 45, bez Bruce’a również by takie było. Rozumiem wielkość tej współpracy, ale jej wynikiem nie jest utwór, który znacznie zyskuje na jakości.

Singiel 45 to z kolei Bleachers w wydaniu z MTV Unplugged – Jack emocjonalnie opowiadający historię przygrywając sobie na gitarze akustycznej. Niedawno wróciłam do koncertówki Bleachers i gdyby 45 istniało w 2017, gdy nagrywano MTV Unplugged, doskonale pasowałoby do setlisty. Z niecierpliwością czekam na cały album, bo Bleachers smakuje najlepiej w całości, nie wyrwane z żadnego kontekstu i nie w kawałkach. Byle do 2021!

Within Temptation – The Purge

Within Temptation przeszli na tę stronę mocy, która wyznaje zasadę, że lepiej wydać singiel skomponowany w przypływie weny, gdy jego przesłanie jest cały czas aktualne niż kolekcjonować piosenki na dysku i czekać miesiące, aż wytłoczona zostanie płyta, której będą mogli posłuchać fani. Doceniam to zwłaszcza, że grupa miała w tym roku objeżdżać Europę wspólnie z Evanescence, a zamiast tego utknęła w domu – w przypadku Sharon den Adel ze sporą gromadką dzieci. Singiel The Purge to jeszcze żadna zapowiedź nowego albumu, swoją drogą, gdyby Within Temptaiton skomponowali taki korzystając z pandemicznej przerwy i wydali, dajemy na to w 2021 roku, pierwszy raz w karierze mieliby w dyskografii albumy, które dzielą mniej niż 3 lata.

W różnych medialnych doniesieniach na temat The Purge można przeczytać, że to powrót zespołu do korzeni, że to bardziej „stare” niż „nowe” Within Temptation. Przyznaję, że chciałabym poznać definicję „starego” i „nowego” Within Temptation, bo The Purge z pewnością nie brzmi, jak ich pierwsze nagrania. Nie brzmi też jak utwory z Resist, więc może chodzi o powrót w okolice 2007-2011 roku? Nagranie rzeczywiście jest energiczne, hałaśliwe, żywiołowe i więcej w nim perkusji i gitarowego grania niż elektroniki, którą grupa upodobała sobie w ostatnich latach. Ale żeby usłyszeć tam „stare” Within Temptation trzeba się naprawdę bardzo postarać.

Miley Cyrus feat. Dua Lipa – Prisoner

Znacie to uczucie, gdy słuchacie piosenki topowej gwiazdy popu i niby wszystko się zgadza, ale czujecie niedosyt i jedyne, co macie ochotę powiedzieć to, że jest w porządku? Mniej więcej takie odczucia towarzyszą mi ilekroć wracam do wspólnego singla Miley Cyrus z Duą Lipą. Fakt, że nie potrafię się przekonać do twórczości Duy to jedno, ale liczyłam, że Prisoner zwali mnie z nóg. Tymczasem to bardzo krótka, poprawna popowa piosenka, która ma się prawo podobać, ale zarazem wypada przeciętnie, gdy spojrzy się w dorobek Miley i Duy.

Panie doszły do takiego momentu kariery, w którym oczekiwania są na dość ustabilizowanym poziomie. Niewielu oczekuje wielkiego zaskoczenia, bo te już były a każdy ma swoje limity, ale zarazem na wydanie średniego (lub co gorsza słabego) utworu zwyczajnie żadna z artystek nie może sobie pozwolić. W rezultacie powstaje Prisoner, czyli piosenka, której przyjemnie się słucha, ale gdy się kończy człowiek cieszy się dźwiękami Midnight Sky, zapominając o tym, co słyszał przed chwilą. Midnight Sky to pierwszy singiel zapowiadający siódmy studyjny album Cyrus, Plastic Hearts ukazujący się już 27 listopada. Nadal wierzę, a wręcz wiem, że płyta będzie dobra. Z takimi gośćmi, jak Joan Jett i Billy Idol nie może być inaczej, ale Prisoner, wyjęty z tracklisty, nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia, jak poprzedni singiel.

Sasha Sloan feat. Charlie Puth – Is It Just Me?

Co pewien czas dorzucam do Muzycznych szortów utwory „na doczepkę”, o których nie mam wiele do powiedzenia prócz tego, że są, warto posłuchać i mi się podobają. Właśnie tak jest w przypadku nowej wersji singla Is It Just Me? wydanego przez Sashę Sloan w towarzystwie Charlie’go Putha. O uwielbieniu do płyty Only Child Sashy pisałam w recenzji, o utworze Is It Just Me? w Muzyczne szorty #61. Teraz oddaję w Wasze uszy nowszą wersję utworu. Czy lepszą? Nie sądzę. Czy ciekawszą? Niekoniecznie. Czy wartą posłuchania? Zdecydowanie tak.