Czesław Śpiewa wystąpił na Maltańskiej Scenie Muzycznej w towarzystwie swoich polskich i duńskich kolegów. Przypłynął na scenę łódką, której osiemdziesiąt procent widowni niestety nie miało szansy zobaczyć, ale mi się udało i muszę przyznać, że było to pomysłowe i ciekawe. W takich okolicznościach odbyło się moje pierwsze muzyczne spotkanie z Czesławem. Było pierwsze, więc odpuściłam wcześniejsze przyjście, co nie skończyło się z korzyścią dla zdjęć. Ale można złapać ogólną atmosferę i naprawdę zobaczyć, że tłumy były!

Czesław od zawsze kojarzył mi się z takim klaunem, komikiem, który uwielbia bawić się językiem polskim, uroczo go kaleczyć i po prostu czerpać z życia to, co przyjemne i pozytywne. Nie słuchałam jego płyt, nie przeczytałam nawet biografii, o której wspominałam TUTAJ. Ten rodzaj artystycznej ekspresji średnio mi odpowiada, chociaż podejście do życia momentami chętnie bym od Mozila ukradła. Skorzystałam z okazji, dobrej pogody i miłego towarzystwa spędzając kolejny piątek nad poznańską Maltą.

Miło jest iść na darmowy koncert wypełniony po brzegi.

Autentycznie. Ostatnio coraz częściej przekonuje się, że koncerty na świeżym powietrzu to jest właśnie to, co sprawia mi najwięcej przyjemności. Może na stare lata potrzebuję więcej tlenu? Albo podświadomie szukam miejsc, z których łatwiej będzie wyjść? Na Malcie jest naprawdę sprzyjający klimat do muzycznych doświadczeń. Przyjemna atmosfera, można uciec od zgiełku miasta, trochę niby na łono natury, a wcale nie tak daleko od asfaltów.

Problem miałam tylko z publicznością, bo wspólnych śpiewów nie słyszałam. Było za to przyklaskiwanie politycznym komentarzom, jakie Czesław chętnie wygłaszał ze sceny i śmianie się z jego, też najczęściej zabarwionych politycznie, żartów. A było ich naprawdę sporo. Zwłaszcza, gdy Czesław już się na dobre rozkręcił i każdą piosenkę poprzedzała jakaś opowieść. Wprowadzała ona do okoliczności powstania piosenki albo streszczała jej słowa. Mi, osobie, która nie słuchała nigdy płyt Mozila, pomogło to zrozumieć, jak bardzo jego muzyka jest… upolityczniona? Inni powiedzieliby, że to twórczość opisująca współczesne realia. Może być i tak. Polityka w muzyce to śliski temat, którego nie chce mi się poruszać, więc płynnie przejdę do tego, co mi się bardzo podobało.

Wykorzystywane przez zespół Czesława instrumenty, jego sposób recytacji połączonej ze śpiewaniem i ciekawe zestawianie polskich słów.

Jedną z cech, która bardzo mi się podoba w obcokrajowcach uczących się nowego języka jest usilne wyszukiwanie fajnych słów, które chcą na stałe wprowadzić do swojego słownika. Dotyczy to nie tylko Czesława i jego chęci opanowania do perfekcji języka polskiego, ale też wszystkich, którzy uczą się języka angielskiego, języka niemieckiego, czy jakiegoś innego. Każdy przechodzi przez ten etap dziwnej fascynacji rzadko używanymi przez natywnych użytkowników języka wyrazami i stara się układać zdania, w których te wyrazy będą miały swoje zaszczytne miejsce. W praktyce nie ma to najmniejszego sensu, bo w mowie codziennej używanie słów bliskich archaizmom jedynie utrudnia życie, ale w pisaniu tekstów piosenek te wyrazy dostają nowe życie.

Takie nowe życie daje Czesław językowi polskiemu. Używa, w mowie i w piosenkach, słów które przez nas Polaków już zostały zapomniane lub nie składamy ich w ten sposób w zdania. Dodaje to uroku piosenkom, które i tak mają już charakterystyczny feeling dzięki melodiom. Było to naprawdę ciekawe doświadczenie!

Dobry duch poradził mi, żebym posłuchała albumu Czesław Śpiewa Miłosza. Zamierzam to zrobić, bo czuję, że to będzie właśnie to wydanie Mozila, w którym będę w stanie się zauroczyć. Na razie wiem jedynie, że pod przykrywką klauna kryje się facet, który z powodzeniem mógłby zostać liderem jakiegoś punkowego bandu. Mógłby zostać takim Billie Joe Armstrongiem, który będzie biegał po scenie z akordeonem i zachęcał ludzi do dzikich tańców i podskoków. W trakcie koncertu wielokrotnie miałam wrażenie, że Czesław chciałby mocniej i głośniej, ale z jakiegoś powodu się powstrzymuje. Zupełnie niepotrzebnie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.