Czasami mi piszecie, że oglądam bardzo dużo seriali. I faktycznie, gdyby tak przejrzeć wszystkie serialowe wpisy, jakie się do tej pory pojawiły można byłoby odnieść wrażenie, że nie robię w życiu nic innego tylko oglądam seriale. Tymczasem ja biorę mój zeszycik i chce spisać jesienne premiery serialowe, na które czekam. Nagle okazuje się, że wcale nie ma ich wiele. W zasadzie nie ma ich praktycznie wcale, bo są aż dwie.

Zaskoczeni? Otóż tak się składa, że jeśli chodzi o tegoroczny jesienny przegląd zagranicznego telewizora to na mojej liście znaleźć można The Walking Dead i Fear The Walking Dead. Nie jest to zbyt oryginalne, te same seriale były na ubiegłorocznej liście, ale różnica jest taka, że tym razem bardziej ekscytuje mnie myśl o dalszych losach bohaterów spin offa.

O z czego to wynika pisałam w dużym tekście w maju. Teraz chce tylko powtórzyć, bo nie zdecydowałam się na napisanie niczego po finale ostatniego sezonu, że Fear The Walking Dead przeszło bardzo długą drogę od tego, jakim było serialem w trakcie pierwszego sezonu i do tego, jakim jest teraz.

Ósmy, tak już ósmy, sezon The Walking Dead wraca 22 października.

Moja ekscytacja jest na średnim poziomie. Oglądam ten serial już chyba bardziej z sentymentu, i dla tych kilku niespodzianek, które jednak w każdym sezonie się pojawiają, niż z wielkim oczekiwaniem na niesamowity scenariusz.

Coś się w tym serialu popsuło, coś przestało działa tak, jak działało mniej więcej od trzeciego sezonu. Na rozwinięcie akcji trzeba czekać do odcinków kończących transzę (do połowy sezonu, gdy AMC robi przerwę w emisji i później do ostatnich odcinków), a nawet to rozwinięcie nie jest już tak zaskakujące, jak bywało. Nie wiem, może to znaczy, że format się wyczerpał? Że komiksowe The Walking Dead grzało bardziej?

Z ciekawości sprawdziłam, jak wygląda oglądalność ostatniego sezonu w porównaniu do oglądalności wcześniejszych serii. Okazuje się, że nie jestem odosobniona w przekonaniu, że czwarty i piąty sezon były tymi najlepszymi. Zostawiam Was z zwiastunem zaprezentowanym na Comic Conie i wiarą w to, że ten serial jeszcze mnie zaskoczy.

Jednak zanim wróci The Walking Dead, wróci Fear The Walking Dead. I to już naprawdę niedługo!

Pierwszy odcinek dalszej części trzeciego sezonu pojawi się 10 września, czyli za niespełna miesiąc. Jeśli nie śledzicie akcji na bieżąco, bo rozczarował Was pierwszy sezon i nie daliście szansy drugiemu, to przegapiliście naprawdę interesujące, wciągające momenty. Tak sobie myślę, że spin off jest mocno niedoceniany. Tam naprawdę dzieją się ciekawsze rzeczy, wątki są lepiej rozwijane, a akcje ciekawiej posuwa się do przodu niż to się obecnie dzieje w The Walking Dead. I nawet zombie jest mniej niż mogłoby się wydawać.

Do niedawna pisałam jeszcze, że „wciąż nie uważam, żeby spin-off miał rewelacyjny scenariusz”. Teraz zmieniam zdanie. Sposób rozwijania postaci Alicii bardzo mi się podoba, cały nowy wątek rodziny Otto i ich niesnasek z sąsiadami sprawił, że wspaniale oglądało mi się pierwsze osiem, już wyemitowanych odcinków. Jestem bardzo ciekawa, jak zakończy się ten sezon!

A co poza tym?

Wciągnęłam się ostatnio w The 100, o czym pisałam w Monthly. Jestem obecnie na początku trzeciego sezonu, więc mam jeszcze półtora sezonu do nadgonienia. Do momentu emisji piątego powinnam się wyrobić, a to będzie oznaczało, że lista seriali na początek 2018 troszeczkę się rozciągnie.

Poza tym jestem na bieżąco z The Sinner, które powinno się skończyć pod koniec września. Osobny tekst o tym serialu publikowałam niedawno – zapraszam tutaj. Teraz dodam tylko, że zakończenie trzeciego odcinka było rewelacyjne! Tym z Was, którzy jeszcze nie zaczęli oglądać szalonej Jessiki Biel, polecam się skusić. Jeśli Wam się nie spodoba, możecie śmiało składać do mnie reklamacje!

Podobne Posty