Przy akompaniamencie pierwszych wystrzałów witających nowy rok, na kilka godzin przed północą, publikuję ostatnie, dwunaste w tym roku Monthly. Na początku miesiąca zastanawiałam się, czy uda mi się uzbierać wystarczająco dużo materiału, żeby Monthly na grudzień 2019 nie okazało się zbiorem refleksji i rankingów podsumowujących miniony rok. Na szczęście popkultura to żywy organizm i tematów nie brakuje!

Stajecie się bardziej refleksyjni 31 grudnia? Spisujecie swoje sukcesy z ostatniego roku i robicie listę planów podboju świata w kolejnym roku? A może tak jak ja, z jednej strony cieszycie się, że rok się kończy, bo dał Wam w kość, a z drugiej wiecie, że zmienia się tylko cyferka a życie toczy się dalej? W tym roku nie kupuję sobie nawet nowego kalendarza, bo w wakacje kupiłam taki na półtora roku… Zanim pożegnacie 2019 na dobre, rzućcie okiem na Monthly na grudzień 2019.

Co z rocznymi podsumowaniami?

Będą! Przez cały styczeń. Wiem, że wszyscy szanujący się twórcy treści internetowych zalali już sieć swoimi podsumowaniami. Ba! Niektórzy, jak Billboard i Pitchfork robią to już od października, ale to dla mnie lekka przesada. Poza tym chciałam mieć najpierw pewność, że opublikuję teksty jakie zaplanowałam. Jaki sens miałoby podsumowanie roku najlepszych płyt bez posłuchania Fine Line? Albo stworzenie listy najlepszych filmów nie pisząc wcześniej słowa o The Lighthouse?

Oprócz tego styczeń wydaje mi się takim optymalnym miesiącem na te teksty. Niewiele się jeszcze będzie działo, jedną nogą nadal będziemy żyć minionym rokiem… Będzie tekst o koncertach z 2019, które zapamiętam na długie lata. Będzie oczywiście tekst o moich ulubionych albumach, serialach i filmach. Będzie publikacja o grach i zapowiedź premier płytowych na 2020 rok. Od tego ostatniego zacznę! Dzięki Waszej pomocy mam całkiem pokaźną listę.

Artur Rojek zapowiada muzyczny powrót!

Wydarzeniem, jakie chyba najbardziej ucieszyło mnie w grudniu był komunikat Artura Rojka, który zapowiedział muzyczny powrót! Ujawnił, że z początkiem 2020 roku udostępni nowy singiel, zapowiedział trasę koncertową i pokazał krótki filmik promujący album Kundel, którego stylistyka i klimat tak mnie urzekły, że aż trudno to sobie wyobrazić! Kilka koncertów przyszłorocznej trasy koncertowej jest już wyprzedanych, ale na większość można jeszcze kupić bilety. Szczegóły są dostępne tutaj.

Taylor Swift: Miss Americana

Czego brakowało Wam w dorobku Taylor Swift? Filmu dokumentalnego poświęconego jej karierze? Takiego, w którym zgodziłaby się wziąć udział? Takiego, który powstałby dlatego, że wpuściła kamery do swojego życia? 23 stycznia na Netflix trafi Taylor Swift: Miss Americana. Półtorej godziny opowieści o tym, jak Swift z dziewczyny z sąsiedztwa stała się jedną z największych gwiazd muzyki rozrywkowej.

Trzeci sezon The Sinner zapowiedziany!

W tym miesiącu USA Network udostępniono zwiastun trzeciego sezonu jednego z moich ulubionych seriali, The Sinner. To ten, w którym pozytywnie zaskoczyła mnie Jessica Biel i ten, który w drugim sezonie okazał się jeszcze lepszy niż w pierwszym. To też ta produkcja, w której w roli głównego bohatera można oglądać Billa Pullmana, swego czasu częstego gościa polskich mediów za sprawą premiery filmu Ukryta Gra. Film nie okazał się kolejnym przebojem Watchout Studio, ale detektyw Harry Ambrose zasługuje na uwagę wszystkich miłośników niebanalnych opowieści.

To, co łączy wszystkie trzy sezony The Sinner to właśnie Ambrose. W każdym sezonie pojawia się natomiast inna sprawa, którą stara się wyjaśnić. Nie trzeba znać dwóch pierwszych, żeby docenić trzeci (przynajmniej nie trzeba było w przypadku dwójki znać jedynki), ale aspekty z prywatnego życia detektywa rozwijają się wraz z sezonami, więc proponuję jednak obejrzeć wszystkie już dostępne odcinki.

Mistrzowski prank!

Pamiętacie Muzyczne szorty #39, w których przy okazji wspomnienia o najnowszym singlu zespołu Green Day Father of All… napisałam o teorii, która podkręcała ekscytację fanów zespołu? Chodziło o to, że przyjęto iż album Father of All Motherfuckers, którego premierę zaplanowano na 2020 rok to płyta nagrana na przekór wytwórni płytowej, dla wywiązania się z kontraktu i podrwienia sobie z samego siebie. Przesłanek, że jest to prawda było bardzo dużo, ale najbardziej potwierdzały ją krążące po sieci filmiki sugerujące, że Green Day nagrał drugi album.

Okazuje się, że okładka płyty i fragmenty ze studia, które tak skutecznie narobiły szumu to tzw. fan fiction album. Stojący za nim trzej młodzieńcy postanowili, po tych kilku miesiącach zwodzenia fanów Green Daya, wyjaśnić sprawę i powiedzieć, jak jest w rzeczywistości. Opublikowali filmik, zawarli w nim dziesiątki wpisów z sieci, w których prześcigano się w próbie udowodnienia, że to rzeczywiście nowa płyta zespołu. Moja reakcja? Mistrzowski prank, świetna robota!

Nie poczułam się, ani przez moment, oszukana czy zawiedziona. Wręcz przeciwnie. Uważam, że chłopaki z Panicland odwalili kawał świetnej roboty! Tak robi się szum medialny, tak zmusza się ludzi do nakręcania się na czyjś produkt i wreszcie tak udowadnia się, że w sieci można nabrać każdego, na wszystko.

Stadiony Dawida, czyli jest życie po Narodowym

W czerwcu 2020 roku Dawid Podsiadło zagra dwa kolejne stadionowe koncerty. 13 czerwca pojawi się na Stadionie Energa Gdańsk, a 20 czerwca na stadionie we Wrocławiu. Przyznaję, że ani nie poczułam się zaskoczona tą wiadomością, ani zachęcona do wybrana się gdziekolwiek. Być może zmienię zdanie w przyszłym roku, gdy zacznie się pojawiać więcej szczegółów wydarzeń, ale będzie przecież jeszcze tyle okazji, żeby posłuchać nowego materiału na żywo… Bilety, bez zaskoczenia, sprzedały się błyskawicznie.

Dawid i jego team skutecznie pracowali na to, żeby wyprzedawać największe obiekty w naszym kraju, ale po Małomiasteczkowej Trasie (relacja tutaj) wiem, że nie trafia do mnie Podsiadło grający na wielkiej scenie. Czy ten pamiętny koncert na Stadionie Narodowym sprawił, że stał się lepszym performerem? Lubię dwie pierwsze płyty, do trzeciej długo się przekonywałam, ale będąc w Hali Stulecia czułam, że to już nie to samo, że wielkość obiektu zabrała wyjątkowość koncertu, że do wielkiego wow daleka jeszcze droga. No i co chyba najważniejsze – że więcej ludzi czeka teraz na Nie Ma Fal i Małomiasteczkowy niż na pozostałe naście piosenek w setliście.

Co z tym końcem dekady? Jest czy nie?

Już w Monthly na listopad napisałam, że rozszalały się podsumowania dekady. Rzeczywiście w listopadzie namnożyło się różnych rankingów i zestawień np. albumów, które zdefiniowały ostatnie 10 lat. Jeśli zastanawiacie się o co w tym szaleństwie chodzi to odpowiedź jest dość prosta – w popkulturze, tak się już przyjęło, że dekadę zamykają lata z dziewiątką na końcu.

Dyskusja na ten temat rozgorzała pod postem na oficjalnym profilu brytyjskiej rodziny królewskiej na Instagramie. Zrobiono tam zestawienie tzw. Royal Christmas Messages z lat 2010-2019 i napisano, że przemówienie z tego roku zamyka dekadę. Ludzie zaczęli dyskutować, jak to możliwe, skoro dekada kończy się za rok… Ktoś, zabawnie, ale też trafnie, napisał, że Królowa jest Królową i może mieć dekady kiedy tylko chce. No i racja, dekadę można sobie liczyć dowolnie ustalając dziesięć lat. Oficjalnie robi się to na dwa sposoby – albo idąc tropem popkulturowym liczy się lata (1990-1999, 2000-2009, 2010-2019…) lub według kalendarza gregoriańskiego (1991-2000, 2001-2010, 2011-2020…). Ze spokojem możecie podsumować swoją dekadę też za rok!

Moje podsumowanie Spotify: rok i dekada

Sprawa ma się tak, że nie do końca ufam algorytmowi Spotify po tym, jak w ubiegłym roku pokazał mi, że słuchałam artystów, jakich nigdy w życiu nie słuchałam. Zawsze konfrontuję te roczne statystyki podawane przez serwis z tym, co wyświetla mi mój profil na Last.fm, i choć jest on połączony ze Spotify, są tam rozbieżności. W tym roku generalnie zgadzam się z tym, co wyszło w zestawieniu Spotify.

Fakt, że Madrugada jest liderem zupełnie mnie nie dziwi – myślę, że łatwo było to przewidzieć choćby po liczbie relacji z ich koncertów. Zaskoczyła mnie obecność Taylor Swift, bo jej nowej płyty Lover słuchałam w zasadzie w tygodniu premiery i kilka razy do niej wracałam, ale najwidoczniej po podsumowaniu okazało się, że słuchałam jej dużo. Brakuje mi tutaj Niny Nesbitt i Mroza, ale w tym wypadku nawet Last.fm pokazuje, że są niżej.

Jeśli chodzi o podsumowanie dekady ono zupełnie rozjeżdża się z tym, jak ja postrzegam te ostatnie 10 lat. Na Spotify mam konto zbyt krótko, żeby patrzenie na ich statystyki było w stanie pokazać choćby połowe tego okresu. Mimo to muszę powiedzieć, że Halsey rzeczywiście jest moim dużym odkryciem ostatnich lat, ale takim, które najpierw mnie porwało a potem rozczarowało. Natomiast patrząc na odkrycia z lat 2009-2019 to są to zdecydowanie Kings of Leon, The Pretty Reckless, Now, Now, Nina Kinert, Amy MacDonald, Biffy Clyro czy polski Totentanz.

Najchętniej czytane teksty z 2019 roku