Pewnego razu szukałam na Netflixie serialu niemieckojęzycznego. Chciałam przekonać się, jak wiele pamiętam jeszcze z tego języka i jednocześnie obejrzeć coś ciekawego. Wybór dość szybko padł na serial Charité at War, czyli wyjściowo produkcję niemieckiego Das Erste, dostępną w ofercie Netflixa. Pomyślałam, że skoro chcę już obejrzeć coś po niemiecku to niech będzie to serial opowiadający o II wojnie światowej. Tak, każdy powód jest dobry, żeby znów obejrzeć serial o wojnie…

Odkładając żarty na bok, bo to przecież nie jest śmieszny temat, obraz II wojny światowej przedstawiany w niemieckiej popkulturze często wywołuje burze i mieszane uczucia. O burzy wokół Charité at War nie słyszałam, więc chciałam się przekonać, dlaczego jej nie było. Dopiero później doczytałam, o czym jest Charité. I tak, obok lekcji języka niemieckiego i powtórki z historii dowiedziałam się czegoś zupełnie nowego.

Charité to szpital kliniczny znajdujący się w Berlinie, w którym w różnych latach leczyli lub pracowali naukowo znani lekarze. Twórcy serialu jeszcze przed Charité at War wypuścili serial Charité, który pokazywał początkowe lata działania szpitala, siostry zakonne pomagające ubogim i naukowców próbujących opracować coraz to nowsze lekarstwa. Z rozpędu obejrzałam, choć w drugiej kolejności, pierwszy sezon, bo byłam ciekawa historii tej placówki. Sezony łączy jedynie lokalizacja, bohaterowie nie są ze sobą powiązani, ale trudno żeby byli – pierwszy sezon to XIX wiek, a drugi to lata od 1943 do 1945 roku.

W każdym z sezonów przywoływane są prawdziwe postaci, więc serial przybiera formę opowieści biograficzno-historycznej, w której prawda miesza się z fikcją. Obserwujemy zmagania lekarzy na różnym polu – w przypadku Charité chodzi tylko (albo aż) o przekonanie ludzi do swoich racji i odkrycie leku, w Charité at War wszystko nabiera większych rumieńców, bo w tle toczy się wojna. W pierwszym sezonie poznajemy młodą pielęgniarkę, Idę Lenze i jej oczami podglądamy pracę szpitala, lekarzy i sióstr, a jednocześnie jej prywatne starania o to, żeby zostać lekarzem. Nie brakuje oczywiście wątków obyczajowych, romansów i politycznego tła. W drugim sezonie główną bohaterką jest również kobieta, Anni Waldhausen, lekarka, matka, żona, siostra. Jej role społeczne wymieniam celowo, bo każda jest ważnym elementem serialu, który pozwala z kilku stron uchwycić realia wojenne oczami Niemców.

Charité at War to kolejny serial, który nie jest zły, ale tak naprawdę niespecjalnie też zaskakuje. To, co najbardziej wyróżnia go na tle innych wojennych produkcji to to, że obok przywołania prawdziwych sylwetek Niemców żyjących w trakcie wojny (Fritz Kolbe, Magda Goebbels, Georg Bessau czy Otto Marquardt) pokazywana jest tragedia, która dotykała wszystkich, bez względu na zawód. Wspomniana przeze mnie główna bohaterka ma męża i brata, którzy mają bardzo odmienne wojenne doświadczenia i w odmienny sposób podchodzą do działań Nazistów. Można byłoby powiedzieć, że w Charité at War pokazane jest to oblicze wojny, w którym cierpią także Niemcy. Tracą dzieci, ukochane osoby, żyją w strachu i muszą kombinować, żeby przeżyć.

Pod kilkoma względami twórcy Charité at War mogliby uścisnąć sobie dłonie z twórcami serialu Świat w Ogniu. I jedni i drudzy nie zapomnieli, żeby w opowieść wojenną (ze smutkiem, krwią i morzem łez) wpleść elementy poprawności politycznej. Ci pierwsi natomiast dali mi szansę poznania nazwisk i biogramów osób, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. Z tego powodu, i dla samej chęci obejrzenia czegoś w języku niemieckim, nie żałuje 6 godzin spędzonych w Charité.