Czy też masz wrażenie, że 2018 rozczarował Cię muzycznie? Nie mogę pozbyć się wrażenia, że miniony rok był, w gruncie rzeczy, mocno przewidywalny muzycznie i mało wymagający. Oczywiście wiele zmieniła jesień, zwłaszcza na polskim rynku muzycznym, ale zagraniczna muzyka? Rok 2018 zdecydowanie nie należał do najlepszych, jeśli chodzi o duże premiery płytowe. Najlepszym potwierdzeniem mojej tezy, i odczuć, są nominacje do nagród Grammy – na wskroś nudne i chyba najsłabsze od wielu, wielu lat. Efektem tej nudy powinien być wysyp premier w 2019 roku. Kto powinien wydać album w tym roku?

W ubiegłym roku, też w styczniu, opublikowałam podobny tekst. Sprawdziłam i dziesięć albumów, które wtedy “przepowiadałam” rzeczywiście się ukazało. Jest szansa, że i tym razem trafię, bo kilka tytułów jest już zapowiedzianych, a kilka wydaje się pewniakami, choć pozbawionymi dat premier. Wpisałam też kilka polskich nazwisk, ale jesień 2018 była obfita w krajowe krążki i 2019 może go nie przebić.

Ta lista to moje prywatne wyczekiwania. Zarówno duże zagraniczne gwiazdy, jak i małe, lub mniej znane, zespoły. Jestem ciekawa, ile się sprawdzi i ile odkryję płyt artystów, których jeszcze nie znam. To, tak naprawdę, zawsze jest najciekawsze!

Oni wydają na pewno…

Within TemptationResist data premiery: 1.02.

Marcin SpennerNa czas data premiery 1.02.

Avril LavigneHead Above Water data premiery 15.02.

HozierWasteland, Baby! data premiery 1.03.

Ryan AdamsBig Colors data premiery 19.04.

Oni zapowiadają, że wydadzą…

The Pretty Reckless: już od ubiegłego roku Taylor Momsen wspomina, że trwają prace nad nowym studyjnym albumem zespołu. A ponieważ oni nie mają złych czy nieudanych krążków w dyskografii, następca rewelacyjnego Who You Selling For nie powinien rozczarować.

Charli XCX: kusi, żeby napisać, że Charli zrobiła się artystką singlową, która woli wypuścić w ciągu roku kilka niepowiązanych ze sobą piosenek niż skupić się na stworzeniu spójnego albumu. Byłoby to jednak trochę krzywdzące, bo od czasu albumu Sucker wydała aż dwa mixtapy, więc w jakimś sensie nadal wydaje płyty… Chciałabym, żeby studyjna płyta była daleka od tego, co w ostatnich dwóch latach wypuściła Charli.

Biffy Clyro: już kilka miesięcy temu mówili, że chcą wydać nowy album. Ostatecznie skończyło się na płycie unplugged i trasie koncertowej, która promowała to wydawnictwo, ale patrząc na rosnącą liczbę festiwali, na których zagrają w wakacje tego roku widać, że nowa płyta jest w drodze.

Kaiser Chiefs: jesienią ubiegłego roku ogłosili daty trasy koncertowej (na styczeń i luty 2019, która już jest przekładana na czerwiec z powodu choroby jednego z członków zespołu), która miała promować nową studyjną płytę. Album miał się ukazać na początku tego roku. Kończy się styczeń, szczegółów wciąż brak, ale nie można zaprzeczyć, że coś jest na rzeczy!

Miley Cyrus: chyba zawsze będę czekała na nową płytę Miley, chociaż nigdy nie byłam jej fanką i najczęściej nie wracam do jej płyt po kilku przesłuchaniach. Uważam ją za artystkę, która ma niesamowitą, charakterystyczną i niepowtarzalną barwę głosu, a jednocześnie, mimo dużej popularności, nie potrafi w pełni pokazać swojego muzycznego talentu. Byłoby świetnie, gdyby nowa płyta coś w muzycznej karierze Miley zmieniła.

Lana Del Rey: W marcu ma się ukazać Norman Fucking Rockwell, album nad którym Lana pracowała z Jackiem Antonoffem. Nigdy nie byłam fanką twórczości Lany, w Muzycznych szortach z września, pisząc o singlu Mariners Apartment Complex wspomniałam, że wkurza mnie, że Lana nie stara się zmienić swojego sposobu śpiewania. Nie spodziewam się, że Norman Fucking Rockwell będzie wybitnym wokalne albumem, ale jestem bardzo ciekawa dźwięków Jacka!

Krzysztof Zalewski: przed Krzysztofem kolejny ekscytujący i pracowity rok. Wiosną ma się ukazać jego nowa płyta, na dniach nowy singiel, latem Męskie Granie… Jego poprzednia płyta, Złoto, to mój ulubiony polski album wydany w 2016 roku, więc na następce czekam z wypiekami na twarzy! Przedsmak nowych kompozycji będzie można usłyszeć podczas marcowych się koncertów Krzysztofa – wszystkie daty tutaj.

Muchy: wrócili, wskrzesili Terroromans z 2007 roku, narobili na siebie apetytu i singlem Miłość zapowiedzieli, że w 2019 roku wydadzą nową płytę. Album ma się ukazać wiosną.

Baranovski: pamiętając, jak brzmią poszczególne single z tej płyty jestem ciekawa całości, bo może to być doskonała albo bardzo średnia płyta, np. singiel Luźno to zupełnie nie mój klimat, za to Zbiór brzmi już obiecująco. Album Zbiór ma się ukazać późnią wiosną, wczesnym latem.

Oni mogliby wydać…

Bones: dziewczyny wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych, gdzie (tak mi się wydawało) miały m.in. pracować nad debiutanckim albumem. Może i pracują, ale na razie raczą nas singlami (doskonałymi zresztą!) i informacjami o koncertach z amerykańskimi zespołami. Poproszę już ten album!

Artur Rojek: w wakacje 2018 roku powiedział, że pracuje nad nowym solowym albumem. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby postanowił wydać go w 2019.

Taylor Swift: chyba nikt nie ma wątpliwości, że pod skrzydłami nowej wytwórni płytowej, z wynegocjowanym rewelacyjnym kontraktem 2019 może należeć do Taylor. Jeśli wierzyć plotkom, pierwszy smak tej nowej, artystycznej przygody poznamy wiosną.

Ellie Goulding: mam wrażenie, że od poprzedniej studyjnej płyty Ellie minęły całe wieki, ale prawda jest taka, że to raptem trzy lata – Delirium ukazało się jesienią 2016 roku. Goulding wspomina, że pracuje nad następcą, więc pewnie wyda go w tym roku!

Katy Perry: ponoć niedługo premiera wspólnej piosenki z Zeddem, więc liczę, że to początek nowości od Katy, chociaż nie zdziwiłabym się, gdyby chciała jeszcze odpocząć.

Rihanna: jej powrót budzi emocje i oczekiwania, bo muzyczna kariera Rihanny, delikatnie mówiąc, przygasła, co jeszcze dziesięć lat temu wydawało się niemożliwe. Za dwa dni miną trzy lata od premiery jej ostatniej studyjnej płyty.

Ewa Farna: po singlach, jednych lepszych, innych słabszych, być może w tym roku Ewa zdecyduje się wydać pełną studyjną płytę. Mimo że nie jestem fanką piosenek Bumerang, Wszystko albo nic czy duetu z Kaenem wierzę, że cała płyta byłaby mniej… eksperymentalnie niestrawna.

BAiKA: nowy zespół Piotra Banacha ma już na koncie jeden studyjny krążek, wydany w 2018 roku, ale skoro zaczął z nimi grać i komponować Marcin Żabiełowicz to chyba niewiele stoi na przeszkodzie, żeby w tym roku wydać drugi album!

CAT: gdy zespół The Pierces ogłosił zawieszenie działalności myśleliśmy (ja i Kot), że Cat będzie pierwsza w kolejności do wydania solowej płyty. Tymczasem pierwszą okazała się Alison, która wydała już album, a Cat… cóż, wypuszcza nowe single, ale po drodze rozwiodła się z mężem, z którym przez lata tworzyła muzykę i chyba to rozstanie sprawiło, że część materiału stała się niezdatna do skorzystania.

Hey Charlie: w piątek dziewczyny wypuściły nowy singiel. Małymi kroczkami, być może, przymierzają się do wydania płyty…

Halsey: z solowym, upragnionym i wymarzonym numerem jeden w Stanach Zjednoczonych czas udowodnić, że to nie jest jednorazowy strzał wynikający np. z tego, że piosenka mocno kojarzy się z prywatnym życiem Halsey. Mam tylko nadzieję, że tym razem Halsey nie przesadzi, jak zrobiła to na ostatniej płycie.

Snowman: ich ostatnia studyjna płyta to moja ulubiona polska płyta z 2017 roku. Nie tak dawno wypuścili nowy singiel, Michał pożegnał się z Myslovitz. Liczę, że w 2019 wypuszczą nowy album!