Czuję się, jak taki niestrudzony weteran oglądający wszystkie polskie seriale kryminalne, który później ze spuszczoną głową siada przed komputerem i staje twarzą w twarz z prawdą. A ta, w przypadku polskich seriali kryminalnych, najczęściej brzmi znajomo – znów coś poszło nie tak. Odpalając pierwsze odcinki zawsze liczę się z tym, że gdy przyjdzie mi napisać recenzję będę powielać własne argumenty, z kilku tekstów wcześniej. Bez względu na to zawsze mam też nadzieję, że tym razem coś mnie zaskoczy, zaciekawi i po prostu zadowoli. Tak stało się niedawno z serialem W głębi lasu Netflixa i trochę dawniej ze Znakami 2 AXN Polska. Jeśli chodzi o Szadź stacji  TVN to przypomniało mi się zdanie, które napisałam przy okazji recenzji serialu Chyłka: Zaginięcie. Brzmiało ono: TVN wreszcie znalazł swój styl.

Znalazł i od dwóch lat kurczowo się go trzyma. Tak, jak bez trudu rozpoznacie seriale produkowane na zlecenie stacji Polsat, tak żadnych problemów nie powinno przysporzyć rozpoznanie, że macie do czynienia z produkcją TVN. Znalezienie swojego charakterystycznego stylu to ważna rzecz, pozwala przyciągnąć konkretnego widza i zarazem łatwiej spełnić jego oczekiwania. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy na rynku jest wysyp seriali o zbliżonej tematyce. Wówczas każdy kolejny, każdy nowy ocenia się jeszcze surowiej.

W rankingu najlepszych seriali, jakie stacja TVN wypuściła na przestrzeni ostatnich pięciu lat Szadź umieściłabym nisko, ale zaledwie o jedno oczko wyżej od serialu Motyw. Dużo wyżej byłaby Chyłka, produkcja która bardzo dużo zyskuje na rewelacyjnej roli Magdaleny Cieleckiej – taka rola napisana bardzo pod nią i Pułapka, ze świetną Agatą Kuleszą i Leszkiem Lichotą. Kilka powodów by (nie) oglądać serialu Szadź wypisałam poniżej.

Na obrzeżach Opola w okrutny sposób zostaje zamordowana młoda dziewczyna. Dochodzenie wykazuje, że była jedną z wielu ofiar psychopatycznego seryjnego zabójcy. Na miejscu zbrodni pojawia się komisarz Agnieszka Polkowska (Aleksandra Popławska). Policjantka nie zdaje sobie jednak sprawy, że jej udział w śledztwie nie jest przypadkowy. Czy zdoła dotrzeć do mordercy, zanim ten wybierze kolejną ofiarę? – opis dystrybutora

1. Aleksandra Popławska, gwiazda Watahy HBO i Maciej Stuhr, gwiazda serialu Belfer Canal+ spotykający się w jednym serialu, w dodatku kryminalnym, brzmi jak marzenie miłośników tych dwóch tytułów. Z pewnością obsadzenie ich w głównych rolach to dobry powód, żeby odpalić pierwszy odcinek Szadzi, ale szybko można się zorientować, że już kiedyś oglądaliśmy ich w tak podobnych kreacjach, że frajdy dużej nam to nie sprawia. Inna sprawa, że Stuhr grający czarny charakter, patrzący zimnym i beznamiętnym wzrokiem to interesująca odmiana.

2. Jeśli, na przykład z powodu gry aktorskiej odtwórczyni jednej z głównych ról w serialu Motyw zraziliście się do produkcji TVNu to tutaj możecie spokojnie odpalać pierwszy sezon. Aktorstwa na najwyższym poziomie nie ma, ale spektakularnej katastrofy również nie. Miło znów zobaczyć Bartosza Gelnera i Cezarego Łukaszewicza.

3. Serial Szadź powstał na podstawie książki Igora Brejdyganta. Nie czytałam, więc nie wiem, jak bardzo serial odbiega od oryginału, ale podoba mi się, że ekranizujemy coraz więcej polskich powieści. Może któregoś dnia doczekamy się dobrego scenariusza, z którego powstanie dobry serial na podstawie książki obyczajowej, bez wojny w tle i kryminalnych zbrodni.

4. Kryminały zawsze, nawet jeśli brakuje im tego czegoś i wydają się powtarzalne, ogląda się przyjemniej niż telenowele. A przynajmniej ogląda się je w zupełnie innym celu. Przy Szadzi trudno się zmęczyć intelektualnie, bo to nie jest Dark, ale do M Jak Miłość też mu daleko.

5. Największy minus tego serialu to powielany schemat. Znów giną młode kobiety, znów giną nastolatki, znów mamy mroczny las i wrażenie, że już kiedyś ktoś nakręcił identyczną produkcję.

6. Im bliżej końca tym bardziej oczywiste staje się, że twórcy Szadzi obrali kierunek na drugi sezon. Robią wszystko, żeby wydłużyć serial, a później kończą go w taki sposób, że wręcz widać, jak zapraszają do oglądania dalszych losów bohaterów. Ponoć nie ma nic gorszego, jak niezamknięte wątki w serialach kryminalnych. Ja myślę, że nie ma nic gorszego niż kręcenie serialu, który nigdy może się nie skończyć.

7. Zawsze, a przynajmniej często, powtarzam, że uwielbiam retrospekcje. Rzeczywiście ciągnie mnie to seriali, które opowiadają losy bohaterów zanim ich poznaliśmy, ale TVN za bardzo wziął sobie to moje upodobanie do serca i teraz w każdym serialu pojawia się taki wątek.